Emanuel

  • Jest pewien chłopiec w ośrodku, który nazywa się Emanuel. Dziś ma 14 lat od 4 lat mieszka w Domu Dziecka. Emanuel ma rodzinę, kochającą rodzicielkę i całą gromadkę rodzeństwa. To wspaniała rodzina tylko niestety skrajna bieda nie pozwoliła dzieciom uczęszczać do szkoły by poprawić swoją sytuacje. Dzieciaki od najmłodszych lat musiały pracować a Emanuelowi w udziale przypadło żebranie w dzielnicy bogatych. Gdy chłopiec miał 10 lat sam z siebie postanowił zmienić coś w życiu i z ciężkim sercem opuścił rodzinę, pokonując 30 kilometrów w Boże Narodzenie trafił do bram ośrodka. Powiedział, że chce tu mieszkać i uczyć się (nie znam żadnego europejskiego dziecka, które byłoby tak dojrzałe) bo ma dość życia żebraka. Siostry od razu przygarnęły malucha i posłały Go do szkoły.
    W ośrodku panuje zasada, że uciec można tylko raz (wtedy się jest przyjmowanym ponownie) ale kolejne ucieczki przekreślają możliwość powrotu. Jest to związane z tym, że dzieciaki uciekając najczęściej żyją na ulicy, prostytuują się, zażywają narkotyki i uczą pewnych zachowań, które potem przekazują dalej. Siostry nie trzymają nikogo na siłę i pozwalają dzieciom opuszczać ośrodek.
    Emanuel został poinstruowany jak wygląda ta zasada i wiedział, że uciekać nie wolno. Siostra powiedziała mu również, że jeśli będzie chciał jechać do domu na wakacje to oczywiście może - skoro ma rodzinę to ważne by spędzał z nią jak najwięcej czasu. Musi tylko powiedzieć kiedy opuszcza ośrodek i podać przybliżoną datę powrotu by Siostry wiedziały kiedy go oczekiwać. Wydawało się, że chłopiec wszystko zrozumiał i że przyjął te zasady.
    Gdy byłam w ośrodku akurat nadszedł czas wakacji, zjechali uczniowie z internatów i zrobiło się bardzo wesoło. W pewnym momencie zobaczyłyśmy (ja i siostry), że nie ma Emanuela. Chłopiec przeskoczył przez płot i na piechotę szedł do mamy. Miał to nieszczęście, że złapał go policjant i przyprowadził do nas. Siostra odbyła z Emanuelem długą rozmowę, powiedziała, że nie może tak robić bo wszyscy martwią się o niego i że jeśli chce to jutro samochodem odwieziemy go do Lusaki. Następnego dnia rano Emanuela znowu nie było. Jadąc po zakupy zatrzymał nas patrol policji, który złapał chłopca. Zabrałyśmy Emanuela do samochodu, dałyśmy parę groszy i odwiozłyśmy do rodziny. Chłopak wrócić na dzień przed początkiem roku szkolnego.
    Dziś co semestr nasz podopieczny ucieka do domu. Czemu tak robi nie wiadomo. Zamiast pojechać samochodem, wyjść przez główną bramę chłopiec woli po cichu uciekać nie żegnając się z nikim. Jest on jednym z nielicznych wychowanków domu, który jest przyjmowany przy każdym powrocie. Wiele osób próbowało namawiać go do innego działania ale chłopiec chyba woli uciekać i ma radość gdy nikt go nie złapie. Siostra ze śmiechem obserwuje do co wakacje, gdy stara się wdrapać na mur, płot i uciekać do mamy. Ważne, że zawsze wraca!

Napisane Komentarze

1 komentarz