Przyszedł Jezus...

  • Kilka razy zdarzyło mi się pomagać w kuchni mojego ośrodka. Oprócz posiłków dla dzieci trzeba było przygotować jedzenie dla wszystkich pracowników (opiekunek, kierowcy, ogrodnika itp.). Każdy pracownik miał swoją podpisaną imieniem miskę, talerzyk i tam zostawiałyśmy gotowe porcje. Zaskoczyło mnie to, że jedna miska podpisana jest Jezus. Nie mieliśmy pracownika o tym imieniu. Pytałam dzieci co to znaczy ale zdziwione, że nie wiem odpowiadały, że to dla głodnego Jezusa. Któregoś dnia sama mogłam się przekonać co to znaczy. Do ośrodka przyszedł niewidomy mężczyzna prosząc o coś do jedzenia. Mówił, że już kilka dni nic nie jadł i jest bardzo głodny. Dzieciaki od razu pobiegły po miskę Jezusa. Nie do końca jeszcze rozumiałam co to znaczy - ten człowiek nie był Jezusem i wydawało mi się nie słuszne nazywanie go tym imieniem. Objaśnił mi to 12 - to letni Mark mówiąc, że przecież w tym człowieku do ośrodka przyszedł Jezus. Gdy chłopak mówił, że przecież ten głodny mężczyzn a jest tak samo kochany przez Boga jak każdy z nas i należy mu się to samo co nam wszystkim. W osobie tego człowieka sam Jezus zasiada z nami przy stole i to Jezus przysłał tego człowieka. Łzy zakręciły mi się wtedy w oczach i nie umiałam odpowiedzieć. Po raz kolejny młody Zambijczyk udzielił mi lekcji wiary, pokory i miłości.